Powered By Blogger

Myśli całkiem samodzielne. One - myśli....

Myślę więc jestem. Jestem, to nie ulega watpliwości. Jestem wolny od uprzedzeń, faszyzmu, komunizmu, rasizmu, feminizmu, homoseksualizmu!!!! Toleruję wszystko i wszystkich, pod warunkiem, że nie mają zamiaru zamykać mnie w obozie koncentracyjnym, korekcyjnym, ośrodku poprawczym, czy w więzieniu, za moje przekonania. Mysle, wiec pytam: dlaczego, Kmicic to bohater i mamy brac z niego przyklad, a Jaruzelski to zdrajca? Moze obaj to zdrajcy?

I CO JA BYM CHCIAL POWIEDZIEC?

... MOZE TO, ZE STOIMY W OBLICZU GROZBY NOWEJ TOTALITARNEJ DYKTATURY? DYKTATURY SEKTY ZWIAZANEJ Z OJCEM RYDZYKIEM I JEGO PROTEKTOREM Z URUGWAJU? JAK GLEBOKA MUSI BYC WIEDZA ZIOBRO NA TEMAT KACZYNSKICH, ZE MUSZA, WSZEM I WOBEC, WYCHWALAC "ZASLUGI" TEGO SZAMANA?!

WIEC CHCE POWIEDZIEC...

NIECH SIE STANIE SWIATLO!!!!!!

NIECH SIE STANIE SWIATLO!!!!!!
i oby jak najszybciej....

CZY JEST NA TO SZANSA?

CZY JEST NA TO SZANSA?
OBY TAK.......

I jak?

Były sekretarz Stalina Borys Bażanow, który mając dość bolszewizmu zbiegł ostatecznie za granicę, pisał w swych wspomnieniach: "Istotą komunizmu jest wzbudzanie nienawiści biednych przeciw bogatszym. Im ludzie są biedniejsi, prostsi, im mniej wiedzą, tym większe szanse powodzenia ma propaganda komunistyczna, tym lepsze warunki na sukces komunistycznej rewolucji. Sukces ten jest pewny w krajach Afryki, w biednych mrowiskach Azji, w rozwiniętych krajach Europy jak dotąd może być osiągnięty wyłącznie siłą - za pomocą radzieckich czołgów.
Jest rzeczą oczywistą, że zawiść i nienawiść są wykorzystywane jedynie po to, by judzić jedne warstwy społeczne przeciw innym, by wywoływać konflikty społeczne, by gnębić i niszczyć - chodzi przecież o zdobycie władzy
.

wtorek, 18 września 2007

mail

Otóż wczoraj trafił do mnie taki oto mail od jednej z moich znajomych... Chciałby żebyście się do niego ustosunkowali.... ciekaw jestem co powiecie:

autor: Gość

Głównie dla tych którzy głosują na Pis-może zmienią zdanie... ???

To byl wyjatkowy rok, takiego nie mielismy od 17
lat:
- pierwszy raz od 17 lat do marszałka sejmu
wplywa
wniosek aby Jezusa Chrystusa oglosic królem, a na
komendzie mozna zamówić taxi lub pizze.

Wszystko zaczelo sie od kampanii partii zwanej
zartobliwie prawem i sprawiedliwoscia, pod
wdziecznym Tytulem "My dotrzymujemy slowa".

- W ramach "my dotrzymujemy slowa" - "jesli mój
brat zostanie prezydentem, ja nie zostane
premierem", premierem zostal atrakcyjny
Kazimierz,
pierwszy produkt medialny w Europie Srodkowej.
Rodzime "Truman Show" potrwalo pól roku, w tym
czasie w ramach "my dotrzymujemy slowa" w kwestii
taniego panstwa, powstalo najwiecej w historii
wolnej Polski
nowych ministerstw i sekretarzy stanu, z
ministerstwem sledzi i morza na czele, mamy
najwiecej
w historii Polski marszalków sejmu i senatu oraz
4
wicepremierów.

- Dwukrotnie TK zanegowal ustawy przeglosowane w
odstepie kilku miesiecy, co jest absolutnym
rekordem. Mielismy w ciagu roku 3 rzady, w ramach
tych samych partii 3 rodzaje koalicji na trzech
róznych pakietach umów, do tego dwóch premierów,
pieciokrotnie byl wymieniany minister finansów.

Jesli mój brat zostanie prezydentem, ja jednak
zostalem premierem, poniewaz premier, który ma
78%
poparcia spolecznego byl za slaby, wymienilismy
go
na premiera, który ma 33% poparcia, a premier
który mial 78% poparcia przegral wybory na
prezydenta Warszawy.

- Pierwszy raz od 17 lat Polska zobaczyla
masówke,
160 cm kompleksów spedzilo sluchaczy radiowezla z
Torunia do stoczni i uroczyscie przysiegalo nie
rozmawiac z Lepperem, po czym polazly i gadalo,
ale o tym za chwile.

- Pierwszy raz od 17 lat w ministerstwie
sprawiedliwosci w randze Wiceministra zasiadl
sedzia stanu wojennego i w randze ministra
koordynatora komunistyczny prokurator z lat 70.
Takiej kadry nie mial nawet Leszek Miller. Na
fali
rewolucji moralnej marszalkiem sejmu, a nastepnie
premierem wybrano 4 krotnego recydywiste, czlonka
powolanej przez SB grupy politycznej, na co
dokumenty widzial brat. Premiera recydywiste
zdymisjonowano za warcholstwo, co bylo ewidentnym
chamstwem, by nastepnie w nocy bez kamer tuz po
projekcji filmu o JPII wskrzesic i wsadzic na
szczyty wladzy.

- Od 17 lat nie mielismy w rzadzie koalicyjnym
klubu, który w ponad 50% sklada sie z oskarzonych
lub skazanych prawomocnymi wyrokami poslów,
znajdziemy w IVRP odnowy moralnej, posla
pedofila,
poslanke skazana za falszowanie przepustek
wieziennych, europosla
oskarzonego o gwalt, rodzimego posla oskarzonego
o
gwalt, jego zone oskarzona o defraudacje,
poslanke, która zaslynela, jako operatorka scen
korupcyjnych, a nastepnie zostala skazana przez
komisje etyki i ta sama komisja uniewinnila
poslów
korumpujacych poslanke. Znajdziemy posla
wyrzuconego z klubu PiS za jazde po pijaku, jest
posel wywalony z SO za awantury w dyskotece, jest
równiez posel powolujacy sie na znajomosci z
ministrem sprawiedliwosci w czasie egzekucji
komorniczej, za co zostal wywalony z SO, caly ten
kwiat polskiego parlamentaryzmu tworzy koalicyjne
kolo narodowo - ludowe.

- Pierwszy raz od 17 lat minister sprawiedliwosci
80% czasu pracy poswiecil na konferencje,
pierwszy
raz minister pokazal spoleczenstwu jak sie
niszczy
dokumenty przy okazji sprawy politycznej, gdzie o
6.50 prokuratura wkroczyla do PZU na wniosek
posla
Kurskiego, czlonka sztabu wyborczego PIS, który
oskarzyl Donalda Tuska o falszerstwa polegajace
na
kupowaniu bilbordów od PZU. Jak sie okazalo nie
bylo ani jednego swiadka potwierdzajacego slowa
Kurskiego, firma obslugujaca PZU obslugiwala PIS
nie PO, a sedzia w tej sprawie byl minister,
który
byl szefem kampanii wyborczej PiS. Sprawe
umorzono, posel Kurski blaga na kolanach o ugode.
To samo ministerstwo sprawiedliwosci w ciagu roku
zresocjalizowalo Rywina, wypuscilo
Jakubowska i Jakubowskiego, lamiac prawo
aresztowalo Wasacza, nie wyjasnilo ANI JEDNEJ
SLYNNEJ AFERY lacznie z afera Rywina, która
obecny
minister jako czlonek komisji pono rozwiazal w
ulamku sekundy, tylko ówczesne wladze blokowaly
sledztwa.

- Pierwszy raz od 17 lat rzad, który popieral
lustracje zamknal do spólki z klerem usta ksiedzu
Sakowiczowi, prezydent podpisal wadliwa ustawe
lustracyjna, a nastepnie sam znowelizowal ja do
poziomu ustawy, która obowiazywala wczesniej. Nie
zlapano ani jednego czlonka ukladu, nie
odebrano emerytury ani jednemu ubekowi, za to
opluto wielu opozycjonistów, w tym niezyjacych
jak
Jacka Kuronia i uczynil to czlowiek, który nie
spedzil ANI JEDNEGO DNIA W KOMUNISTYCZNYM
WIEZIENIU, A W CZASIE STANU WOJENNEGO JAKO JEDYNY
OPOZYCJONISTA Z KREGU WALESY SIEDZIAL U MAMUSI
POD
PIERZYNA. Na
tym tle pokazuje sie najbardziej czytelny podzial
w IVRP. Komunisci dziela sie na pisowych i
pozostalych, z tym, ze pisowi tacy jak Gierek,
Jasinski, Kryze, to dobrzy komunisci, pozostali
sa
z ukladu. Z ukladu sa tez wszyscy czlonkowie
opozycji i media, z tym, ze w tym wypadku wazny
jest kontekst i przydatnosc "ukladowa". Znany
polityk opozycji najpierw dostal propozycje
objecia rzadu IVRP, potem ogloszono go morderca
demokracji, by znów
zaproponowac mu miejsce w rzadzie.

- Pierwszy raz od 17 lat rzad, który nie zrobil
nic w kwestiach gospodarczych, nie wydal
najmniejszego dokumentu, chocby najnizszej wagi
regulujacego jakikolwiek obszar gospodarczy,
okrzyknal sie twórca 1 punktowej inflacji i PKB
na
poziomie 5 pkt. Pierwszy
raz szef kancelarii prezydenta, który wylecial z
niej za prowadzenie spólki z baronem SLD
Nawratem, która to spólka jest ulubiencem
prokuratora, po kilku miesiacach karencji zostal
szefem doradców premiera.

- Pierwszy raz od 17 lat ministrem spraw
zagranicznym jest kierowniczka magla, która nie
odróznia dwóch najwazniejszych dla Polski
traktatów regulujacych stosunki z sasiadami.

- Pierwszy raz od 17 lat 8 ministrów spraw
zagranicznych, a wiec wszyscy uznali polska
polityke zagraniczna za szkodzaca i osmieszajaca
kraj.

- Nigdy dotad w historii 17 letnich zmagan z
demokracja, prezydent nie odwolal spotkania na
szczycie tlumaczac sie rozwolnieniem wywolanym
artykulem w niemieckim brukowcu.

- Nigdy dotad polski premier nie zebral o 4
minuty
rozmowy z prezydentem USA by w jej trakcie oddac
z
wdziecznosci 1000 polskich zolnierzy na misje
"pokojowe".

- Nie zdarzylo sie od 17 lat, aby polski premier
musial sie tlumaczyc w Brukseli, ze Polska nie
jest krajem antysemickim, w którym króluje
homofobia i nigdy podobnych tlumaczen nie uznano
za sukces dyplomatyczny.

- Nie zdarzylo sie w wciagu 17 lat by prezydent
wyglosil 2 minutowe oredzie, oznajmiajac, ze nie
rozwiaze parlamentu.

- Nie bylo takiego przypadku by ministrem
edukacji
zostal szef organizacji, której obecni, przyszli
lub byli czlonkowie palili pochodnie w ksztalcie
swastyk, udawali kopulacje z drzewem, oraz miedzy
soba.

- Nie pamieta Polska takiego przypadku, by
czlonkowie koalicyjnego rzadu, podawali rekoma
weterynarzy srodki wczesnooporonne przeznaczone
dla bydla kobietom zgwalconym przez innych
czlonków.

- Nie mial nigdy miejsca taki przypadek by
premier
i prezydent z tytulami naukowymi tak kaleczyli
jezyk polski, mówiac "wlanczam", "som",
"swietobliwosc Biskup Rzyma", oraz mlaskali,
oblizywali wargi, odbijali w kulak, a pierwsza
dama zasuwala do samolotu z
reklamówka.

- To byl najciekawszy rok od 17 lat, polskie
wladze w ciagu roku wykreowaly i sprzedaly taki
wizerunek Polski, który swiat pamieta z poczatku
XIX wieku.

- W ciagu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE
i Rosja zatoczyly kolo i wrócily do czasów Ukladu
warszawskiego i RWPG.

- W ciagu tego roku wystapila najwieksza fala
emigracji od czasów stanu wojennego.

- Z 3 mln mieszkan nie powstalo ani jedno w
ramach
programu rzadowego, z setek kilometrów autostrad
w
przyszlym roku powstanie 6 km odcinek, stadionu
narodowego w Warszawie nie bedzie, poniewaz
wygral
niewlasciwy kandydat.
Pozdrawiam!

piątek, 14 września 2007

witam znowu proba postu:)

Po co to pisze?

PONIEWAZ PANSTWO DOSTALO SIE W LAPY CYNICZNYCH SZALENCOW, KTORZY POPULISTYCZNA DEMAGOGIA CHCA ZAGARNAC CALA WLADZE DLA SIEBIE ODDZIALYWUJAC KLAMSTWAMI NA LUDZI, KTORZY SA NA POPULIZM PODATNI, BO W KAZDYM SPOLECZENSTWIE TACY SA, ALE W "STARYCH DEMOKRACJACH" TYLKO EKSTREMISCI PROBUJA ZJEDNAC SOBIE SYMPATYKOW METODAMI I HASLAMI, KTORYCH UZYWA PIS.

i jeszcze bardziej z prawej, takie sobie smieszne porownanie z tym co sie dzieje dzisiaj w Polsce

Populistyczna propaganda nazistowska trafiła na podatny grunt; wbrew obiegowym opiniom, NSDAP nie koncentrowała się w tym czasie na antysemityzmie i ideologii rewanżu, lecz na demagogii socjalnej; licytowała się wręcz z komunistami wolą reform społecznych, wysokością proponowanych zasiłków i ilością możliwych do stworzenia miejsc pracy. 1929-33 demagogia socjalna była w propagandzie nazistowskiej ważniejsza od elementu nacjonalistycznego, który zszedł na drugi plan. nie rewizja traktatu wersalskiego, lecz lewicowa społecznie propaganda dała nazizmowi popularność. W szeregi NSDAP wstępowali masowo eks-komuniści, a do bojówek hitlerowskich (SA) - całe zorganizowane bojówki komunistyczne, przyszywające na sztandarach emblematy nazistowskie w miejsce sierpa i młota. W wojnie na licytowanie się społecznym radykalizmem NSDAP wygrała z komunistami. Zwycięstwo ułatwił nazistom internacjonalistyczny charakter komunizmu, który nie był akceptowany przez szerokie kręgi niemieckiego społeczeństwa; wolały one głosować na "narodowego" komunistę, jakim jawił się Hitler.
To nie Kaczynscy sa tragedia! Oni sa bezwzglednymi cynikami politycznymi i to jest ich sila. Ich glownym celem jest wladza pojmowana w sposob totalitarny. Tragedia jest pustka w umyslach homo sovieticus pozostawiona po PRL, ktora moze zagospodarowac kazdy. Wystarczy tylko populizm w najlepszym rewolucyjnym wydaniu i okolo 30% tzw "uczciwych obywateli" bedacych zawsze na garnuszku Panstwa bedzie glosowac...na Tyminskiego, Samoobrone, SLD dajac jej ponad 40% a teraz na PiS i Rydzyka. Podstawic im kogos kto powie, ze zagwarantuje dozywotnia pensje 3 000 zl i beda glosowac, bo tylko takie maja marzenie...... i zeby sasiad zdechl bo ma nowy samochod.
autor: gość
Kaczyńscy to tragedia dla Polski , dlaczego nas to spotkało ?

Minister Zero!

Jarek, Marek i... Zbyszek
Przygodę z wymiarem sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zaczął już na studiach, prowadząc śledztwo przeciwko swoim kolegom
Na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego trudno znaleźć profesorów, którzy zapamiętali studenta Zbigniewa Ziobrę.
.onet-ad-main2-box { display: none }
REKLAMA
Czytaj dalej

Nie wyróżniał się ani wynikami w nauce, bo na koniec miał średnią 3,84, ani też działalnością w kołach naukowych czy organizacjach studenckich. Bardziej zapamiętali go księża z podyplomowych studiów homiletyki przy krakowskiej Papieskiej Akademii Teologicznej, gdzie uczył się sztuki kaznodziejstwa. Wraz z księżmi z całej Polski poznawał sztukę komunikowania się z ludźmi, przekonywania ich do wartości chrześcijańskich, pośredniczenia między człowiekiem a Bogiem. Uczył się tam tłumaczenia wiernym bożych wartości, a może bardziej przekonywania ich do własnych poglądów. Ks. dr hab. Wiesław Przyczyna, twórca tych studiów uczących księży wygłaszania kazań, zapamiętał Ziobrę jako zdolnego absolwenta.
Zbigniew Ziobro, fot. TVN24Dlaczego obecnemu ministrowi sprawiedliwości nie wystarczały na studiach prawniczych zajęcia z retoryki? Być może już wtedy przygotowywał się do wystąpień na forum publicznym, chociaż kolegom ze studiów mówił tylko, że chce być prokuratorem.Prokuratorem jednak Zbigniew Ziobro nie został, choć odbył aplikację w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach i w 1997 r. zdał egzamin prokuratorski. Podobno miał z tym kłopoty i dlatego nie objął stanowiska asesora prokuratorskiego, ale jak było naprawdę, trudno stwierdzić. W swoim życiu przeprowadził osobiście tylko jedno śledztwo, które trwało 10 lat i skończyło się jego porażką. A śledztwo dotyczyło dwóch najbliższych kolegów ze studiów – Jarka i Marka. Trudno dzisiaj zrozumieć postępowanie ministra Ziobry bez poznania metod śledczych studenta Ziobry.Donos prewencyjnyDo czasu studiów w Krakowie Zbigniew Ziobro przebywał w Krynicy, gdzie jego ojciec, dr Jerzy Ziobro, pełnił w latach 1961-1997 kolejno funkcje ordynatora i dyrektora Szpitala Uzdrowiskowego, zastępcy lekarza naczelnego, a potem dyrektora ds. lecznictwa Uzdrowiska Krynica-Żegiestów. W liceum w jednej ławce siedział z Jarosławem G. Ich rodzice również się przyjaźnili i dlatego gdy Zbigniew dostał się na prawo, a Jarosław na rolnictwo, padła propozycja, aby zamieszkali we wspólnie wynajętym mieszkaniu.Na swoim roku studiów Jarosław G. poznał pochodzącego z Radoczy koło Wadowic Marka K. i przedstawił go Zbigniewowi Ziobrze. Odtąd dwaj "rolnicy” i prawnik stanowili trójkę przyjaciół. Aż tu pewnego dnia Zbigniew oznajmił Jarkowi, że ma on się wyprowadzić. Jako oficjalny powód podał, że przyjeżdża do niego ojciec i musi mieć wolne łóżko. Jarek nie mógł zrozumieć tej nagłej decyzji kolegi, z którym przyjaźnił się od dzieciństwa. Pytali też o to sędziowie w czasie rozpraw.– Celowo go okłamałem, że nie będzie mógł u mnie mieszkać z powodu przyjazdu ojca, a taką decyzję powziąłem, gdyż nie odpowiadała mi jego postawa wobec życia, jego poglądy – powiedział w sądzie.Jak wyjaśnił Zbigniew Ziobro na następnych rozprawach, te niesłuszne poglądy Jarka to jego stosunek do życia, chęć zabawienia się kosztem innych. To samo zarzucił Markowi. Zupełnie jednak stracił zaufanie do Jarka, gdy ten wyprowadził się do akademika i oddał mu klucze. Zbyszek popatrzył na przekazane dwa klucze, do bramy na dole oraz do mieszkania, i zarzucił Jarkowi, że nie są to te same klucze, które razem dorabiali. Jarek zaprzeczał, ale Zbyszek był pewien, że Jarek wyprowadzając się, musiał dorobić sobie zapasowy komplet.Zaraz po wyprowadzeniu się kolegi Ziobro złożył na policji doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez swoich kolegów, Jarka i Marka, którzy najprawdopodobniej dorobili klucze do jego mieszkania. Gdyby więc doszło do kradzieży, to policja ma informacje, gdzie szukać sprawców. Takie profilaktyczne wskazanie ewentualnych przestępców. Kto inny, zamiast angażować policję, zapewne wymieniłby po prostu wkładkę w zamku po wyprowadzce współlokatora. Tylko że w takim przypadku nie byłoby ścigania przestępców.
Metody śledztwaPo wytknięciu kolegom niesłusznych poglądów i przedstawieniu zarzutów, że Jarek dorobił dodatkowy komplet kluczy, logiczne byłoby zerwanie wzajemnych kontaktów. Tak się jednak nie stało. Zbigniew Ziobro zataił przed nimi informację, że był na policji, incydent uznał za niebyły i jakby nigdy nic spotykał się z Jarkiem i Markiem. Obydwaj nie wiedzieli, że są w kręgu podejrzenia ich kolegi, który prowadzi przeciwko nim swoje śledztwo.Cała trójka spotkała się na imprezie w akademiku u Jarka, gdzie Zbyszek obydwu kolegom pożyczył sporą kwotę. Oddali mu w terminie, po dwóch miesiącach, i jeszcze trochę dołożyli. Następna impreza odbyła się w mieszkaniu Zbyszka, gdzie koledzy przynieśli butelkę, aby odwdzięczyć mu się za pożyczkę. Wypili alkohol, pogadali i wtedy Zbigniew Ziobro po raz kolejny doszedł do wniosku, że mają niesłuszne poglądy i nie jest to dla niego towarzystwo. Nic im jednak nie powiedział i kontaktów nie zerwał.Niedługo po tej ostatniej imprezie Zbigniew Ziobro zaczął odbierać najpierw głuche telefony, potem z wyzwiskami pod jego adresem. Przypuszczał, że to telefonował Marek, ale nie był pewien, więc nie zgłaszał niczego na policję. Potem nadchodziły anonimy z wyzwiskami. Gdy ktoś 12 razy zatelefonował do rodziców Ziobry w Krynicy i mówił o Zbigniewie jako "synu czerwonej krynickiej świni", miarka się przebrała. Dr Jerzy Ziobro przyjechał do Krakowa i nakłonił syna do zgłoszenia sprawy na policję. Zbigniew Ziobro stwierdził, że najpierw musi złapać sprawców.W kręgu podejrzenia znaleźli się jego dwaj niedawni przyjaciele, Jarek i Marek, z którymi postanowił nadal się spotykać, tym razem w celach śledczych. Na wszystkie spotkania przychodził z ukrytym magnetofonem i rejestrował ich przebieg. Wracał do domu i porównywał głosy biesiadników z głosami z telefonu. Nadal podejrzewał, że anonimowym dzwoniącym jest Marek, ale nie był pewien i dlatego postanowił zrobić prowokację. W jednym z pubów pokazał Markowi wyciąg ze swojego konta w biurze maklerskim, z którego wynikało, że zarobił 100 mln, oczywiście w starych złotych. Tak rzeczywiście było, gdyż szczęście mu wtedy na giełdzie dopisywało.Prowokację uznał za udaną, bo wkrótce w anonimach znalazło się żądanie okupu, najpierw 5 mln, potem 30 mln starych złotych. Nadawca znał dokładnie jego adres wraz z kodem pocztowym, wiedział, że nie należy do biednych, ale co do charakteru pisma Zbigniew Ziobro ciągle nie był pewien.Następną prowokacją była próba kupienia od obydwu kolegów narkotyków. Też zjawił się na spotkaniu z włączonym magnetofonem, ale Jarek i Marek stwierdzili, że nie mają nic z tych rzeczy do sprzedania.Potem Ziobro zauważył, że anonimy przychodzą zawsze tydzień przed wizytą Jarka u niego w domu, a następnie tydzień później. Pokazywał je Jarkowi, ale on nie reagował. W czasie jednej z wizyt Zbyszek wyraził zdziwienie, że ktoś pisze ręcznie, bo przecież łatwo poznać charakter pisma. Trudniej byłoby rozszyfrować nadawcę, gdyby je pisał literami drukowanymi. Kolejny anonim był już tak napisany.Zbigniew Ziobro po zgromadzeniu materiału dowodowego, w którym za autora telefonów i anonimów uznał Marka K., złożył formalne doniesienie o przestępstwie. Wcześnie rano po Marka K. przyjechali policjanci, skuli go i przewieźli na komisariat. Do niczego się nie przyznał i wypowiedział kilka uwag na temat stanu głowy swojego kolegi. Również Jarek był przesłuchiwany i też nie przyznał się do pomagania w pisaniu anonimów.Sądy różnych instancji pytały Ziobrę, dlaczego sam prowadził śledztwo, zamiast powiadomić policję. Za każdym razem odpowiedź była jednakowa: – Nie miałem zaufania do policji, obawiałem się, że podejdą do tego rutynowo. Chciałem przeciwstawić się sprawcom w sposób aktywny.Praca dla grafologówWiosną 1994 r. Marek K. został oskarżony o telefonowanie i pisanie anonimów do swojego kolegi, Zbigniewa Ziobry, w których miał mu grozić pozbawieniem życia i żądać okupu. W trakcie procesu sąd odrzucił cały materiał dowodowy zebrany przez Ziobrę, występującego jako oskarżyciel posiłkowy, i swój werdykt oparł jedynie na ekspertyzie grafologa prof. Antoniego Felusia, który stwierdził, że to Marek K. był autorem anonimów. Sąd skazał go na rok pozbawienia wolności z zawieszeniem na trzy lata i 5 mln starych złotych grzywny. Ziobro triumfował, choć jego praca w postaci wielu taśm z nagraniami pijących wódkę kolegów nie została doceniona.
Marek K. odwołał się od tej decyzji, żądając drugiej ekspertyzy, i w następnym procesie został uniewinniony, gdyż biegli z Instytutu Ekspertyz Sądowych stwierdzili, że nie można jednoznacznie stwierdzić, iż anonimy są pisane jego ręką.Na skutek apelacji wniesionej przez obydwie strony Sąd Wojewódzki podtrzymał wyrok uniewinniający Marka K. Na skutek wniosku o kasację wniesionego przez pełnomocnika Zbigniewa Ziobry przez pięć lat sprawą zajmował się Sąd Najwyższy, który wyszedł z założenia, że w przypadku sprzeczności pomiędzy dwiema ekspertyzami należy powołać trzeciego biegłego, i przekazał sprawę ponownie Sądowi Okręgowemu w Krakowie, który zlecił ekspertyzę Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji. Po bardzo dokładnych badaniach, które – jak wynika z kosztorysu – trwały 174 godziny, biegli Komendy Głównej Policji wykluczyli, by Marek K. był autorem anonimów.Ten wyrok znowu został przez prokuratora i pełnomocnika Ziobry zaskarżony i w kolejnym procesie, przed sądem odwoławczym, Marek K. został już ostatecznie uniewinniony.Metody ZiobryW czasie tych toczących się 10 lat procesów sąd wielokrotnie wyrażał zdziwienie dowodami przedstawionymi przez śledczego Ziobrę.Oto np. powołał on na świadka swojego młodszego brata Witolda, prawnika (obecnie doradcę PiS w Parlamencie Europejskim), który stwierdził, że głos w słuchawce jest głosem Marka K. Po takim oświadczeniu sąd spytał, jak świadek mógł zidentyfikować głos w słuchawce, skoro nigdy wcześniej oskarżonego nie spotkał, a na sali sądowej nie zdołał on jeszcze nic powiedzieć.Poszczególne sądy zupełnie zlekceważyły dorobek Ziobry w nagrywaniu kolegów, prowokowaniu, analizowaniu ich zachowań. Jeden z sędziów napisał nawet, że jest zdziwiony przedstawianiem takich dowodów przez prawnika.Jarek i Marek dopiero po kilku latach dowiedzieli się, że byli zgłoszeni na policji jako potencjalni złodzieje i gdyby coś zginęło z mieszkania Ziobry, byliby potencjalnymi sprawcami.

czwartek, 13 września 2007

a moze byc tak pieknie, tak spokojnie, normalnie


ale, nie!!!!
Nie bedzie, bedzie 10 lat walki o demokracje, a potem, na zgliszczach gospodarki, ci ktorzy dzis wrzeszcza, precz z komuna, powiedza, ale oni nas przeciez oszukiwali, nie wiedzielismy, do wiezienia z nimi!!!!!! Ale bedzie nas o kilka milionów mniej........ w Polsce nas bedzie mniej.